Jedynaczka





W takim była stanie, gdy odebrała od pani Radoszyńskiej list, w którym jakby jeszcze mszcząc się za mniemaną swą krzywdę zebrała ona wszystko, co tylko o panu Zenonie dowiedzieć
się mogła, i to _curriculum vitae_ zięcia z miłością chrześcijańską, jak się wyraziła, przesłała, dla przestrogi i właśnie w porę nieszczęśliwej matce, którą w kilka dni
po odebraniu tego pisma znaleziono bez życia.
Pod poduszką pani Bliczyńskiej był ten lisi, który oddano córce, która go przeczytała i z niego poznała całą wielkość swej winy i całą głębią tej przepaści, w jaką
rzuciła się tak ślepo i tak namiętnie.
W rok po pogrzebie matki owa Pelisia tak piękna, tak żywa, tak władająca wszystkimi, co ją otaczali, siedziała smutna i zamyślona przy kolebce dziecka, które spało spokojnie i
uśmiechało się zapewne do tych aniołków, co we snach dzieci z myślą ich igrają.
Zwróciła ona ku pierworodnemu synkowi swemu twarz wyschłą i zmienioną, kiwała głową patrząc na jego pokój i niewinność i z jej oczów, które dawniejszy blask swój straciły,
spadło kilka łez gorących na otwartą książkę do nabożeństwa, w której modlitwę za umarłych czytała.
W jej salonie, w którym już nie była panią, bo pan Zenon zimną swą ręką złamał to berło, którym dawniej władała, rozlegały się głosy kilku mężczyzn oddanych szulerii i
hałasujących bez żadnego względu i delikatności.
Nagle krzyk się wzmógł, jakby sprzeczka, jakby kłótnia, która przeszła do przyległego pokoju i wyraźnie zbliżała się ku niej.
Podniosła się z krzesła obrażona kobieta, dawniejsza duma odezwała się w jej sercu i na twarzy jej jeszcze pięknej, choć chudej, pokazał się ten groźny wyraz, który dawniej
łamał wszelkie jej sprzeciwienie się i z którym teraz chciała wyjść i skarcić zuchwalców. Ale w tejże chwili otwarły się drzwi i wszedł z papierem w ręku pan Zenon.
Twarz jego była gniewna, tak straszna, że przelękniona kobieta cofnęła się i stanęła przed kolebką syna, jakby to dziecię przed wściekłością własnego ojca zasłonić
chciała.


<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 | 96 | 97 | 98 | 99 | 100 | 101 Nastepna>>





Polecamy inne nasze strony: